Slider

Odpowiedzialność za katastrofę budowlaną. Również winny nie może spać spokojnie.

W ostatnim poście pisałem, że za zawalenie się budowli lub jej części odpowiada w pierwszej kolejności właściciel nieruchomości (posiadacz samoistny).

Odpowiedzialność ta opiera się na zasadzie ryzyka.

Oznacza to, że osoby poszkodowane w wyniku katastrofy budowlanej mogą skierować roszczenia do właściciela budynku, bez względu na to, czy właściciel ponosi winę za zawalenie się nieruchomości, czy też jej nie ponosi.

Pamiętać jednak należy, że osoba poszkodowana w katastrofie budowlanej może żądać naprawienia szkód również od osoby, która ponosi winę za zawalenie się nieruchomości (może to być np. dzierżawca nieruchomości).

Wniosek z powyższego jest taki, że jeżeli ucierpiałeś (lub ucierpieli Twoi bliscy) w wyniku katastrofy budowlanej, to dochodzić naprawienia szkód możesz:

1/. od właściciela nieruchomości (odpowiedzialność na zasadzie ryzyka),

2/. od winnego zawalenia się nieruchomości, np. użytkownika nieruchomości (odpowiedzialność na zasadzie winy).

Oba w/w podmioty będą odpowiadać na innych podstawach prawnych (art. 441 Kodeksu cywilnego).

Możliwości jakie dają przepisy prawa warto wykorzystać, aby jak najszybciej i najskuteczniej dochodzić swoich roszczeń.

Warto zatem przed wszczęciem postępowania sądowego zastanowić się przeciwko komu wnieść pozew:

-odpowiedzialnemu na zasadzie ryzyka, czy może na zasadzie winy;

-przeciwko jednemu podmiotowi, czy może jednemu i drugiemu.

Warto również rozważyć od kogo łatwiej będzie wyegzekwować zasądzone kwoty, a nadto od kogo łatwiej będzie dochodzić roszczeń. W przypadku odpowiedzialności na zasadzie ryzyka wystarczy bowiem właścicielowi nieruchomości wykazać szkodę lub cierpienie osoby poszkodowanej w katastrofie budowlanej, natomiast gdy za zawalenie się budynku odpowiedzialność ma ponosić ktoś inny, to należy wykazać mu winę, co już nie będzie takie proste (lub będzie się łączyło z długotrwałym procesem).

Rozważ przed wszczęciem postępowania sądowego, co będzie lepsze dla Ciebie !

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna Luty 14, 2014 o 19:53

Słuszne uwagi. Wygrany proces to dopiero część sukcesu, ważne jest też postępowanie egzekucyjne i warto o tym postępowaniu pomyśleć jeszcze przed rozpoczęciem sprawy przed sądem.

Odpowiedz

Damian Buniak Luty 15, 2014 o 09:16

Dziękuję Agnieszko za Twój komentarz.
Wiele osób żądających odszkodowania nie zdaje sobie sprawy z tego, że sukces procesu sądowego (rozumiany jako uzyskanie wyroku, w którym zasądzono żądane kwoty), to często dopiero początek batalii o faktyczne naprawienie szkody.
Byłem świadkiem wielu procesów, w których osoby nie uzyskały odszkodowania tylko dlatego, że w sposób błędny określono podstawę prawną dochodzenia roszczeń (tak – pomimo tego, że sąd nie jest związany podstawą prawną wskazywaną przez powoda). Czy też z tego powodu, że w sposób błędny określono podmiot odpowiedzialny za szkodę. Czy jak wskazujesz w komentarzu z powodu bezskuteczności egzekucji. Wtedy wyrok korzystny dla klienta mógł stać się wyłącznie formą dyplomu (za pozytywne zakończenie procesu) do powieszenia na ścianie.
Oczywiście wszystkiego nie da się przewidzieć przed procesem, ale analiza od kogo będzie łatwiej ściągnąć zasądzone kwoty jest niezbędna!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: